Basia wstydzi się mówić „Dzień dobry!”

Poznajcie Basię. Małą dziewczynkę, która uwielbia lody czekoladowe, zabawę w chowanego i swojego psa Warka. Piesek jest uroczym i milutkim zwierzakiem, jednak za każdym razem kiedy widzi nowych gości chowa się za nogą mamy lub taty i warczy. Tak na prawdę nie chce nikomu zrobić krzywdy, po prostu boi się obcych ludzi. Basia bardzo dobrze rozumie swojego pieska, bo też nie lubi się witać. Podobnie jak Warek chowa się za mamą lub tatą, spuszczała głowę w dół, a słysząc jak rodzice mówią – Nie wstydź się Basiu. –  albo – Powiedz ładzie dzień dobry. – Basia robi się czerwona ze wstydu, a czasami nawet ze złości.

Dziś mama powiedziała, że ciocia Hania zaprosiła ich na popołudniową herbatkę. Basia bardzo długo nie widziała cioci i na samą myśl o wizycie rozbolał ją brzuszek. Nie miała ochoty się z nią witać, a tym bardziej przytulać, no bo bardzo się wstydziła. Chowanie za rodzicami wcale nie pomaga, bo i tak wszyscy mówią „Basiu nie chowaj się, przywitaj się ładnie, nie wstydź się, no powiedz dzień dobry”. Basia wymyśliła więc, że schowa się pod łóżkiem i zostanie tam aż do wieczora. Z początku wyglądało na to, że plan się uda, ale kiedy tylko mama weszła do pokoju zaczęło się wielkie poszukiwanie Basi. Mama widząc, że pokój Basi jest pusty, przeszukała kuchnię, salon, łazienkę, aż w końcu zaczęła wołać – Basiu, gdzie jesteś? – Ale Basia milczała. Tymczasem Warek wywąchał małą dziewczynkę. Stał przy łóżku merdając ogonem. Mama szybo zauważyła dziwne zachowanie pieska i zajrzała pod łóżko. Z uśmiechem na twarzy powiedziała

– O! Tutaj jesteś Basiu. Dlaczego się schowałaś?

– No bo ja nie chce iść do cioci!

– Dlaczego?

– No bo ja nie lubię mówić dzień dobry, witać się, przytulać i takie tam.

– Rozumiem – powiedziała mama i usiadła po turecku na podłodze. Basia wypełzła spod łóżka i usiadła blisko mamy. Mama wyglądała na zamyśloną i po chwili spojrzała na Basię i miło zapytała – To co w tej sytuacji możemy zrobić? -Basia długo szukała pomysłu i trochę niepewnie powiedziała – Nie iść do gości? –

– Yhy, jest to jakiś pomysł. Ale tak sobie myślę, czy w takim razie już zawsze będziemy unikać wizyt u znajomych, przyjaciół i rodziny? Nie będziemy chodzić na urodziny, na place zabaw czy do sklepu, żeby uniknąć witania się?

– Hymmm – Basia miała niezadowoloną minę – Ale ja lubię chodzić na urodziny koleżanek i do sklepu po lody czekoladowe, no i jak tak pomyślę to lubię chodzić w gości, bo najpierw się boję, a póżniej jest już fajnie.

– W takim razie mam pomysł,

– Jaki? Powiedz mamusiu, powiedz szybko!

– Zrobimy trening.

– Trening? A co to?

– Jak czegoś nie potrafimy robić, albo się boimy, albo wstydzimy to wystarczy to poćwiczyć i wtedy będzie już tylko łatwiej. Trening, to takie ćwiczenie nowych umiejętności.

Mama wzięła lalki, dała jedną Basi, a drugą zostawiła dla siebie. – To teraz się pobawimy – powiedziała mama, a Basia pomyślała, że taki trening to ona bardzo lubi. – Wyobraź sobie, że moja lalka to ciocia Hania, a twoja to ty. Najpierw zapukaj do drzwi, a jak ciocia otworzy stań przed nią i powiedz – Dzień dobry. –  Basia z radością zagrała scenkę z lalkami po czym powiedziała – Pff, to proste mamusiu – No dobrze, to w takim razie odkładamy lalki i pobawimy się w sklep. Ja będę panią sprzedawczynią, a Twoim zadaniem będzie się ze mną przywitać. Otworzysz drzwi do sklepu. Podejdziesz do laty. Spojrzysz na panią i powiesz dzień dobry. Rozumiesz?- Basia radoście przytaknęła, że rozumie i zaczęła ćwiczenia z mamą. Raz mama była panią ze sklepu innym razem panią z przedszkola, czy panią sąsiadką. Basia wiedziała dokładnie co ma zrobić. Najpierw stanąć przed osobą, z którą chce się przywitać, spojrzeć na nią i powiedzieć dzień dobry. Trzy proste kroki. Jednak kiedy mama powiedziała – No dobrze córeczko, jesteś już gotowa poćwiczyć to z prawdziwą panią ze sklepu. – Basia trochę się zestresowała – Ale jak to teraz? – Tak- odpowiedziała mama – Cały czas będę przy tobie, wiesz dokładnie co masz zrobić krok po kroku, a przy okazji kupimy lody czekoladowe, no i weźmiemy Warka na spacer, to sobie razem pobiegacie. Basia całą drogę do sklepu ściskała mamę mocno za rękę, wcale nie miała ochoty na zabawę z psem, nieustannie powtarzała w myślach po kolei co ma zrobić. Wejdzie do sklepu, podejdzie do lady, spojrzy na panią i powie dzień dobry. Bała się, że jej się nie uda, ale chciała się spróbować, mama powiedziała, że im więcej będzie ćwiczyć tym szybciej przestanie się bać. Basia na widok sklepu poczuła, że serduszko zaczyna szybciej bić, a ręka robi się cała mokra. Mama kucnęła i starała się dodać córce otuchy – Rozumiem Basiu, że się stresujesz, to Twoja pierwsza próba, ja też jak robię coś po raz pierwszy to się stresuję. To normalne. – I nawet jak się boisz to, to robisz? –  mama uśmiechnęła się szeroko – Tak Basiu. I wiesz co? Jak już to zrobię to czuję się z siebie bardzo dumna,. Nawet jak się nie do końca uda, to cieszę się, że się odważyłam. – Basia odetchnęła głęboko i otworzyła drzwi do sklepu. Gdy zobaczyła panią, to w pierwszej chwili chciała się schować za mam. Ale przypomniała sobie jak świetnie jej szło podczas zabawy. Podeszła do lady i cichutko powiedziała dzień dobry. Pani sprzedawczyni uśmiechnęła się przyjaźnie i serdecznie powiedziała – Dzień dobry. Na jakie lody dziś masz ochotę młoda damo? – Basia natychmiast schowała się za mamą. Mama poprosiła o lody czekoladowe, wzięła dwa wafelki z lodami, powiedziała dziękuję, a potem dowidzenia po czym wzięła Basię za rękę i wyszły ze sklepu. Usiadły na ławce, patrzyły na biegającego pieska i zajadały się lodami, kiedy mama w końcu przerwała ciszę – I jak było? – zapytała mama – Nie udało mi się – powiedziała Basia – nie popatrzyłam na panią i schowałam się za ciebie – A ja uważam Basiu, że ci się udało, stanęłaś przy ladzie i powiedziałaś dzień dobry. To ogromny postęp – Tak myślisz? – zapytała zaskoczona Basia – Tak córeczko. – Basia uśmiechnęła się i pomyślała – Dałam radę!

Przed domem Basia zobaczyła tatę, który wkładał walizki do auta. – W końcu jesteście! Gdzie tak długo byłyście? – zapytał tato, a mama z uśmiechem powiedziała – Byłyśmy na treningu- i mrugnęła okiem do Basi – Tato spojrzał zaskoczony, po czym dodał – Patrząc na wasze buzie to raczej bym przypuszczał, że byłyście na lodach czekoladowych. – Wszyscy się zaśmiali, mama z Basią poszły umyć twarz i ręce, i chwile później wszyscy siedzieli już w samochodzie. Kiedy tato zatrzymał się przed domem cioci Hani, Basia poczuła znane jej łaskotanie w brzuchu, szybsze bicie serca i mokre dłonie. Wzięła głęboki wdech jak radziła mama i powtórzyła w myślach co ma zrobić. Zapukać, ciocia otworzy drzwi, spojrzeć na ciocię i powiedzieć dzień dobry. Tato wyprzedził Basię i zadzwonił dzwonkiem do drzwi, Basia stała w skupieniu gotowa na przywitanie. Ciocia otworzyła drzwi i z uśmiechem powiedziała – Dzień dobry- i spojrzała na Basię, a Basia poczuła gorąc na twarzy, ale mimo wszystko udało jej się opowiedzieć – Dzień dobry – Tato spojrzał na Basię z dumą, mama była rozpromieniona, a ciocia wyglądała na szczęśliwą. Wszyscy weszli do środka i zasiedli przy stole, ciocia podała przepyszną herbatkę malinową i wyciągnęła karty, w które Basia bardzo lubi grać. Kiedy razem z rodzicami i ciocią grała w jej ulubioną grę pomyślała, że to jest bardzo dobry dzień. Wpadła też na super pomysł, że jak wróci do domu to nauczy Warka jak witać się z gośćmi.

Autor: Jolanta Drankowska

(Visited 49 times, 1 visits today)