Przez mrok do autentyczności

Od kilku miesięcy intensywnie pasjonuję się psychologią głębi, czytam, analizuję, eksploruję swoje wnętrze, zamęczam wszystkich tematem archetypów. Któregoś dnia, z głową pełną jungowskich teorii, spacerowałam po parku, gdy nagle rzucił mi się w oczy napis „Shadow work”– Niemożliwe! – pomyślałam, podchodząc bliżej. Ależ jak najbardziej możliwe. Zabawne jak działa nasz umysł, jak wyłapuje to, co jest dla nas ważne. Zapisałam się na sesję i tak rozpoczęła się moja osobista przygoda z Cieniem.

Praca z Cieniem

Praca z Cieniem to podróż po wypartych częściach nas samych, o których wolelibyśmy nie wiedzieć. Nie ma więc co się dziwić, że przed rozpoczęciem mojej pierwszej sesji pragnęłam uciec. Tyle się namęczyłam by ukryć pewne treści, a teraz mam zamiar otwierać tę puszkę Pandory? Zwariowałam! Do reszty postradałam zdrowe zmysły!

Praca z Cieniem jest dla mnie najtrudniejszą formą pracy nad sobą, gdyż muszę wychodzić daleko poza moją strefę komfortu. Ujrzeć w jasnym świetle moją niedoskonałość, zmierzyć się z wewnętrznymi „demonami” i przyznać przed sama sobą, że nie jestem nieskazitelnym diamentem, a kopalnią różnorodnych kamieni.

Pracując z Cieniem stajemy twarzą w twarz z tymi częściami nas samych, których wolelibyśmy nie mieć i rozmawiamy z nimi. Konfrontacja z wypartymi częściami daje możliwość zrozumienia i zaakceptowania tego co w nas nieidealne, co uznaliśmy za niewarte miłości, co uznaliśmy za złe. Trzymane w nieświadomości żyją swoim własnym życiem, chowając się w mroku wpływają na nas z ukrycia. Na przykład stłumiony smutek może nie pozwolić nam ruszyć się z miejsca, możemy czuć, że utknęliśmy w martwym punkcie. Albo możemy zakładać maskę szczęśliwej osoby i tworzyć jedynie powierzchowne relacje z innymi ludźmi. Stłumiona złość natomiast może sprawiać, że czujesz się pozbawiony energii i radości, jakbyś miał lekką depresję, nie potrafisz mówić „nie” i walczyć o to co dla Ciebie ważne.

Praca z Cieniem to połączenie odwagi z delikatnością

Wychodzisz na pole bitwy nie po to by walczyć, ale by pojednać się ze swoim wrogiem, by spojrzeć na niego w zupełnie innym świetle. Praca z Cieniem to podróż w głąb siebie w poszukiwaniu prawdy i autentyczności. To nie jest droga której uwieńczeniem jest sukces, prestiż, poklask. To droga, która nigdy się nie kończy, to podróż podczas, której odkrywasz samego siebie. Tak jak gdy wyjeżdżasz w podróż dokoła świata, nie wiesz co Cię czeka, kogo spotkasz, co zastaniesz na końcu. Wyruszasz w podróż, bo chcesz czuć, że żyjesz! Doświadczać pełni życia, poznawać świat, przekraczać własne granice, odkrywać nowe, nieznane Ci dotąd tereny. Wracasz do domu inny, ale tylko Ty wiesz co przeżyłeś i jak te doświadczenie zmieniły Ciebie. Na zewnątrz świat choć ten sam, w Twoim odbiorze jest inny, masz szerszy punkt widzenia, Twoje granice się przesunęły. Wracasz bardziej świadomy siebie, pełniejszy. Nie masz już jednego wzorca, bo zobaczyłeś tak wiele sprzeczności: strach i miłość, ból i rozkosz, piękno i brzydotę, że nic nie jest już czarno-białe, nic nie jest perfekcyjne.

Wolę stanowić pełnię, niż być dobry” – Jung

Mam poczucie, że powszechne jest dążenie do idealności. Pełno motywacyjnych treści, które głoszą, że możesz być lepszy niż jesteś, że możesz być piękniejszy, mądrzejszy, odważniejszy, osiągnąć więcej, posiadać więcej. Największy paradoks tych wystąpień pojawia się w podsumowaniu, w którym najczęściej pada – Bądź sobą! – Ale jak mogę być sobą pokazując tylko tą jasną część mnie. Nie jestem tylko piękna, mam w sobie brzydotę. Nie jestem tylko dobra, mam w sobie zło. Nie odnoszę samych sukcesów, mam miliony porażek za sobą. Nie czuję szczęścia każdej minuty mojego życia, jest we mnie wiele smutku i cierpienia. 

Uwierzyłam więc, że ze mną musi być coś nie tak. Patrzyłam na perfekcyjnych ludzi i ich idealne życie i myślałam, że robię coś źle, za mało się staram, brak mi mądrości, wytrwałości itp. więc wkładałam jeszcze więcej wysiłku by stać się idealna i mieć życie pełne sukcesów.

Kiedy przeczytałam cytat Junga „Wolę stanowić pełnię, niż być dobry” długo musiałam nad nim medytować, by go zrozumieć. Z początku czułam niezrozumienie, a nawet złość. Całe życie starałam się być dobra, idealna, rozwijać się, stawać się lepsza, więc nie zgadzałam się z Jungiem, ale intuicyjnie czułam, że ten cytat jest dla mnie ważniejszy niż jakikolwiek inny, który mnie inspirował czy uskrzydlał.

Wolę stanowić pełnię, niż być dobry”. Wolę stanowić pełnię niż być człowiekiem sukcesu. Wolę stanowić pełnię niż być idealna. 

A Ty jak rozumiesz słowa C.G.Junga? Co wolisz? 🙂

(Visited 86 times, 1 visits today)
Facebookgoogle_plus

2 komentarze

  1. Paula

    Wrzesień 5, 2017 at 6:18 pm

    Już drugi raz dziś „spotykam” Junga. Wiem co nie co o nim i jego teoriach, ale zdecydowanie za mało by się wypowiadać. Jestem po I roku psychologii i … widzę jak wiele jeszcze nie wiem, nie mam pojęcia, nie rozumiem, nie zdąrzyłam nawet zacząć czytać. Ludzka psychika i wszystko, co do tej pory o niej wiemy to inny, ogromniasty świat a ja jestem dopiero na samym początku drogi… 🙂

    Piękne zdjęcie!

    1. Jola

      Jola

      Wrzesień 10, 2017 at 6:48 pm

      Sam Jung powiedział, że „Łatwiej przeniknąć świat niż samego siebie”. Ja również mam poczucie, że jestem na samym początku, im więcej wiem, tym wyraźniej widzę jak mało wiem 😀 Ale inne nurty psychologii są znacznie łatwiejsze do zrozumienia, nie tak intuicyjne i niejednoznaczne 🙂 Powodzenia na studiach, pozdrawiam ciepło i dziękuję za komentarz.

Leave a Reply