Wewnętrzny kompas

Ostatnie dni bezlitośnie mnie wymęczyły. Miałam poczucie, że we wszystkim zawodzę, z niczym się nie wyrabiam i w każdej dziedzinie życia jestem niewystarczająco dobra.

Kilka dni temu w drodze do domu pomyślałam, że przydałaby mi się taka maszyna, którą przyczepiłabym do głowy, a ona spisywałaby wszystkie moje myśli. Zaoszczędziłabym wiele czasu, napisałabym wiele artykułów, szybciej skończyła książkę.

To był ten moment kiedy zapaliło się światło w mojej głowie.

Zamiast żyć chwilą, ja piszę w głowie artykuły, rozwiązuje nieistniejące problemy i robię listę zadań, niepotrzebnie nakręcając stres. Był piękny wiosenny dzień, pod moimi stopami przepiękne kwiaty, nad głową bezchmurne niebo, a ja nic nie widziałam, poza milionem niedokończonych spraw.

Chciałam robić dużo, szybko i efektywnie, a jedyny efekt jaki mnie spotkał, to frustracja, przemęczenie i brak energii.

Żyjąc w świcie nadmiaru informacji, gdzie wszystko dzieje się szybko i liczą się efekty zgubiłam właściwy kierunek. Jak koń z klapkami na oczach szłam przed siebie, motywowana zewnętrznymi bodźcami straciłam mój wewnętrzny kompas.

I to jest sygnał dla mnie, by odwołać się do mojej introwertycznej natury. Postawa introwertywna pomaga mi wrócić do samej siebie, a do tego potrzebny jest mi dystans, samotność, przestrzeń i wolność.

Dystans i samotność

Co jakiś czas potrzebuję zdystansować się od mojego życia, spraw, ludzi, miejsc, by niczym mitologiczna Psyche uporządkować myśli, uczucia, potrzeby, które niejednokrotnie są ze sobą sprzeczne.

Odosobnienie, samotność, separacja pomaga mi na nowo odnaleźć siebie i zrozumieć, co jest dla mnie ważne.

Przestrzeń i wolność

Gdy już wiem, co jest dla mnie ważne przychodzi czas na detoks i porządki.

Kilka lat temu, kiedy miałam poczucie, że mój cały świat legł w gruzach, w bibliotece rzuciła mi się w oczy książka: „Mniej znaczy więcej” B.Drapera. Nie mogąc doczekać się konsumpcji książki zatrzymałam się w barze mlecznym i przy plackach ziemniaczanych chłonęłam lekturę. Łzy spływały mi po policzkach. Miałam głębokie uczucie jakbym po wielu latach tułaczki po obcych miejscach w końcu dotarła do domu; zrzuciłam ciężki plecak wypełniony presją, oczekiwaniami, wymaganiami. Świat chociaż ten sam, ukazał mi się o wiele piękniejszy i jaśniejszy.

Główna zasada minimalizmu brzmi: zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze i wyeliminuj wszystko inny, dzięki temu będziesz miał więcej czasu, energii, przestrzeni, wolności.

U mnie to rzeczywiście działa. Minimalizm pomaga mi odkopać się z gruzów niepotrzebnych spraw, nieistotnych problemów, nadmiaru oczekiwań, czy porad i sugestii innych ludzi. Gdy usuwam to, co niepotrzebne mam czas na to, co ważne, przestrzeń, poczucie wolności i swobody. Słysząc mój wewnętrzny głos wszystko staje się jasne i nabiera sensu.

(Visited 60 times, 1 visits today)
Facebookgoogle_plus

Leave a Reply