Pozwól dziecku BYĆ

Jako rodzic mam ogromne poczucie misji i odpowiedzialności. Myślałam, że jest to korzystne dla moich dzieci. Postawiłam sobie za cel, że pomogę moim dzieciom stać się pewnymi siebie, szczęśliwymi osobami, które znają swoją wartość i rozwijają swój potencjał. Brzmi całkiem fajnie. Haczyk tkwi w tym, że stawiając tak szczegółowe cele wychowawcze, ryzykuję, że zamiast poznawać moje dzieci, będę je URABIAĆ.

A co jeżeli moje dziecko będzie z natury nieśmiałe? Co jeżeli będzie bardziej melancholijne i od szczęścia ważniejsze będzie dla niego doświadczanie smutku? Dlaczego z góry uznałam, że pewność siebie jest cenniejsza niż nieśmiałość. Dlaczego z góry założyłam, że radość jest cenniejsza niż smutek.

Cele w wychowaniu są ważne. Ale pamiętajmy, że to tylko wskazówki, które sami wymyśliliśmy i uznaliśmy za ważne. Nie mogą odciągać naszej uwagi od prawdy o naszym dziecku. To w dziecku jest odpowiedź na to, w którą stronę zmierza. W nim są drogowskazy, bo w nim jest ziarno nieznanej nam rośliny.

 

Dziecko najlepszy nauczyciel

 

Rodzicielstwo – podroż w nieznane

Z dniem narodzin dziecka rozpoczynamy podroż w nieznane. Oto stajemy przed najtrudniejszym zadaniem, by doprowadzić nasze dziecko do wrót dorosłości. Zadajemy sobie pytanie jak wychować nasze dziecko? Czy podążać ścieżkami wydeptanymi przez naszych rodziców, czy wybrać któryś ze współczesnych modeli wychowawczych, a może wyruszyć w tą podroż bez drogowskazów na przełaj słuchając się intuicji czy zdając na los?

Niezależnie, którą z dróg wybierzemy, powinniśmy pamiętać, że ważniejszym pytaniem jest, nie to jak chcę wychować dziecko (zauważ, że w tym pytaniu JA-rodzic jest najważniejszy), a znacznie ważniejsze pytanie brzmi – Kim jest moje dziecko? (w końcu w wychowaniu chodzi o nasze dziecko, nie o nas). Nie wychowujemy dziecka, po to by mieć spokój, by czuć dumę, by się chwalić. Wychowujemy nasze dziecko po to, by mogło się rozwijać i samodzielnie żyć w społeczeństwie.

 

Cel podroży

Cel podróży tak naprawdę jest nam nieznany. Nie wiemy dokąd dojdziemy. W dziecku są odpowiedzi na to dokąd ono ma zmierzać. Zadaniem rodziców jest pomóc dziecku to zrozumieć i pozwolić podążać jego drogą.

 

Demokratyczne wychowanie

 

Oczywiście zadaniem rodziców jest również pomóc dziecku przystosować się do wymagań współczesnego świata, nauczyć go zasad i norm społecznych, aby wszedł w dorosłość samodzielny i gotowy do stawiania czoła wyzwaniom. Jednak szacunek do norm, nie oznacza, że nasze dziecko ma bezmyślnie podążać za społeczeństwem. Tu jest ta cienka granica. Nauczyć dziecko szacunku do zasad, którymi rządzi się życie w społeczeństwie, bez naruszania wolności i niepowtarzalności naszego dziecka. Przystosować do życia w społeczeństwie, nie zabijając jego prawdziwego ja.

My – rodzice musimy pomóc naszym dzieciom poznać i zrozumieć samego siebie. Pozwolić im BYĆ. Rozwijać się. Doświadczać życia, doświadczać niewygód, porażek, sukcesów, smutków, zranień i radości.  Owszem mamy też, być wsparciem, kiedy tego potrzebują. Nieść pomoc, kiedy stają przed wyzwaniami, które rzeczywiście przekraczają ich możliwości, ale tylko wtenczas. Pamiętajmy, że nie możemy przeżyć życia za nasze dzieci i w granicach bezpieczeństwa musimy dawać dzieciom wolność i swobodę decydowania o sobie.

 

Wychowanie to nie urabianie

Dla niektórych wychowanie może być synonimem urabiania. Rodzic tworzy sobie jakiś obraz dziecka i chce za wszelka cenę zmieścić swojego potomka w konkretne ramy. Gdyby dziecko rodziło się jako czysta kartka może i takie wychowanie miało by pewne uzasadnienie. Jednak dziecko rodzi się zdeterminowane poprzez geny. W DNA jest nie tylko wygląd dziecka, ale i jego cechy charakteru, predyspozycje, ograniczenia. Zadaniem rodzica jest poznać i zrozumieć swoje dziecko, a nie zmieniać wedle własnych wyobrażeń. Robienie na siłę artysty z dziecka, które ma zdolności matematyczne czy odwrotnie jest całkowitym absurdem. Zabieramy dziecku szansę rozwijania swoich zdolności. Zamiast z góry zakładać co jest dobre dla naszego dziecka, warto je obserwować, poznawać, słuchać, po to by pomóc mu rozwinąć jego potencjały. Dzięki temu w przyszłości będzie mógł realizować się w tym w czym jest najlepsze. Akceptując dziecko takim jakie jest i kochając bezwarunkowo pozwalamy mu BYĆ. Dajemy dziecku szanse wejścia w dorosłość z poczuciem wartości, z poczuciem, że zasługuje na miłość i szacunek

 

Pozwól dziecku na niezależność

„Pomóż zrobić mi to sam” stało się mottem przewodnim pedagogiki M. Montessori, kiedy usłyszała od jednego z dziecka właśnie tą prośbę. Dzieci chcą się uczyć. Chcą stawać niezależnie. Nie zabierajmy im tego prawa wyręczając, pomagając z obawy, że sobie nie poradzą, że doświadczą niepowodzeń, że się wywrócą, czy zmęczą. Rodzimy dziecko, pomagamy mu, ale nie jest ono naszą własnością. Dziecko przychodzi na świat by być sobą, by się rozwijać, by doświadczać życia, nie by zaspokoić nasze potrzeby.

Daj dziecku wolność

Nie narzucaj dziecku swojego puntu widzenia. Nie pakuj w dziecko całej swojej wiedzy. Pytaj. Zachęcaj do samodzielnego myślenia i samodzielnego odkrywania prawd. Pozwól mu kwestionować Twoje zdanie. Mieć swój własny punkt widzenia.

 

Codziennie poznawaj swoje dziecko na nowo

Podczas podróży ku dorosłości naszego dziecka, mamy niesamowitą możliwość obserwowania cudu przemiany. Mamy okazję poznać nasze dziecko i pomóc mu rozwinąć skrzydła, i wyfrunąć z gniazda.

Wbrew pozorom poznawanie własnego dziecka nie jest zadaniem prostym. W pośpiechu, w natłoku obowiązków często prowadzimy z dziećmi powierzchowne rozmowy. Zapominamy o sztuce tworzenia relacji. Spychamy na dalszy plan, ponieważ relacje i tak samoistnie się jakoś tam układają. Zamiast słuchać oceniamy. Myślimy o tym co odpowiedzieć, bądź jesteśmy pochłonięci zupełnie innymi rzeczami. Zamiast pytać z góry zakładamy jaka będzie odpowiedź, więc nie pytamy. Zamiast poznawać uznajemy, że już znamy nasze dziecko (partnera czy nawet siebie samego). A przecież człowiek nieustannie się zmienia. 

 

 

Zobacz i usłysz dziecko

Popatrz na swoje dziecko oczami miłości. Bez oczekiwań, bez uprzedzeń, z czystym umysłem. Zobacz swoje dziecko z bezwarunkową miłością i akceptacją. Nie myśl co by w nim zmieniać, ulepszyć. Patrz z intencją poznania i zrozumienia. Dziecko chce byś je dostrzegła, byś je zrozumiała, byś kochała takie jakie jest. Bez potrzeby zmienia, bez oczekiwań. Dziecko powie ci co potrzebuje, czego się boi, co lubi, a co mu przeszkadza. Wystarczy słuchać.

Słuchaj i poznawaj dziecko każdego dnia

 

Wewnętrzne dziecko

Znajdź czas dla siebie, tak aby nikt ci nie przeszkadzał, w ciszy i samotności spójrz na swoja fotografie sprzed lat gdy byłaś dzieckiem, najlepiej w wieku twojego dziecka. Spójrz na dziecko, którym byłaś z miłością i akceptacja, popatrz w oczy temu dziecku i posłuchaj co ma ono tobie do powiedzenia, co chciałoby żebyś wiedziała.

Następnie usiądź wygodnie zamknij oczy, zrelaksuj się. Znajdź w sobie wewnętrzne dziecko, pobądź z nim, poobserwuj, bez oceniania, bez oczekiwań, po prostu bądź uważna.

Po ćwiczeniu możesz wypisać co sama potrzebowałaś kiedy byłaś mała, jak chciałaś być traktowana. A teraz popatrz na swoje dziecko, posłuchaj co ma do powiedzenia, zastanów się co najlepiej służy rozwojowi twojego dziecka.

 

Przekuwaj wady w zalety

Zastanów czy są takie cechy u twojego dziecka, które trudno ci zaakceptować? Czy da się jakoś te ‚wady’ przekuć w zalety? Jeśli dziecko jest uparte zamiast to w nim zmieniać wystarczy nauczyć go dobrze wykorzystywać tą cechę – determinacja jest niezwykle potrzebna w życiu. Albo chęć dominowania, zamiast tłumić w dziecku władcze zapędy może warto nauczyć go jak być dobrym przywódca, który szanuje potrzeby i granice innych ludzi.

 

(Visited 81 times, 1 visits today)
Facebookgoogle_plus

8 komentarzy

  1. Carmela

    Marzec 26, 2017 at 10:09 pm

    Czy Pani jest lekarzem? Jeśli nie, to nie jest Pani dla mnie żadnym autorytetem, wręcz uważam, że nie ma Pani żadnego prawa wypowiadać się na temat wychowania dzieci. Taka, przepraszam za wyrażenie, wata słowna o miłości nie zawiera żadnych konkretów. Najważniejszym obowiązkiem matki jest dbanie o zdrowie dziecka, dlatego dobrą matką może być tylko lekarz, ewentualnie pielęgniarka (po studiach pielęgniarskich, nie po liceum). Pozwalanie dziecku na wszystko nie zastąpi dbania o jego zdrowie, powiem więcej: kto pozwala dziecku np. biegać po dworze, gdy jest zimno, przyczynia się do tego, żeby zachorowało, a tego żadna dobra matka nigdy nie zrobi.

    1. Jola

      Jola

      Kwiecień 1, 2017 at 1:11 pm

      Witam. Nie jestem lekarzem. Jak najbardziej może się Pani ze mną nie zgadzać, nie głoszę uniwersalnych prawd, a tylko dzielę się moimi osobistymi i zawodowymi spostrzeżeniami. Bardzo cieszy mnie jak Czytelnicy zachowują swoje własne zdanie i dzielą swoimi przemyśleniami niezależnie czy są podobne, czy różne od moich. Ja z mojej strony staram się pokazać pewne tematy z własnej perspektywy i sama chętnie poznaje różne punkty widzenia. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz 🙂

  2. Kasia

    Maj 8, 2017 at 3:28 pm

    Ja też rozpoczęłam tę podróż w nieznane. I widzę, że najważniejsze to kierować się intuicją:-)

    1. Jola

      Jola

      Maj 8, 2017 at 4:08 pm

      Dużo radości i satysfakcji życzę Ci Kasiu w tej rodzicielskiej podróży 🙂

  3. sandra nowicka-nowak

    Maj 8, 2017 at 3:40 pm

    Dziecko oprócz kochania trzeba po prostu też polubić nawet jeśli jest zupełnie inne od nas.

    1. Jola

      Jola

      Maj 8, 2017 at 4:07 pm

      Zgadzam się z Tobą. W sumie nawet o tym nie pomyślałam, ale zdecydowanie lubienie swojego dziecka wyraża się inaczej niż kochanie. Dzięki 🙂

  4. Anna - Szkolne inspiracje

    Maj 8, 2017 at 3:47 pm

    Z pewnością rodzicielstwo miłości, ale jednocześnie wyznaczające normy i granice zachowania. to jest przepis na sukces.

    1. Jola

      Jola

      Maj 8, 2017 at 4:10 pm

      Też tak myślę. Rodzicielstwo to proces i chyba nie ma jednej recepty, ale dobrze mieć wskazówki. Dziękuje Anna za komentarz 🙂

Leave a Reply