Jak wychować dziecko bez krzyku

Krzyczeć czy nie krzyczeć? Kiedyś nikt się nad tym nie zastanawiał. Rodzice krzyczeli na swoje dzieci i nikt nie zastanawiał się czy to jest właściwe. Teraz kiedy powszechnie uważa się, że krzyczenie na dzieci ma negatywny wpływ, słychać pojękiwania i lamenty, co z tych dzieci wyrośnie – banda łobuzów, egoistów i narcyzów.

Pierwsze pytanie jakie przychodzi mi na myśl, to: Dlaczego w ogóle krzyczymy na dzieci? Pada wtenczas odpowiedź, żeby wychować dzieci na porządnych ludzi. Czyli jakich? Takich jak my? Nasze pokolenie ma ogromny problem z odnalezieniem w życiu spełnienia, satysfakcji i szczęścia. Możemy doszukiwać się źródła tych problemów we współczesnym świecie: szybkim, bezlitosnym, rywalizującym, zachłannym. Ale kto tworzy ten świat? My! Nie rozumiem więc, skąd te obawy na kogo wyrosną dzieci wychowywane bez krzyku, skoro widzimy, że wychowywanie metodą kar już się nie sprawdza.

Współczesny świat nieustannie się zmienia. Wymaga od ludzi dużej elastyczności, odwagi, pewności siebie i kreatywności.

Cele wychowawcze również się zmieniają. Wielu rodziców szuka więc nowych sposobów wychowywania. Nie chcą wychowywać konformisty, a pewnego siebie człowieka, szanującego siebie i innych, samodzielnie myślącego i odpowiedzialnego.

Krzyk sprawdzał się kiedy celem było urabianie dziecka, wymuszanie na nim konkretnych zachowań. Dziecko boi się krzyku, więc rodzic osiąga swój cel. Tylko za jaką cenę? 

Zapytałam dzieci co czują, gdy ktoś na nich krzyczy. Odpowiedzi brzmiały: „Jest mi smutno”, „Złoszczę się”, „Czuję się nieważna”, „Boję się”. „Mam ochotę bić”, „Chcę uciec”. Czy o to w wychowaniu chodzi? Czy chcemy wzbudzać w dzieciach strach, agresję, poczucie niższości?

 

Nie ma mnie.

Czy w ogóle można wychowywać bez krzyku?

Oczywiście, że tak. Wychowanie bez krzyku kojarzy się z wychowaniem bez stawiania granic. Nic bardziej mylnego. Krzyk nie jest potrzebny do wyznaczania granic, wystarczy powiedzieć „nie”. Jeżeli dziecko zrobi coś niewłaściwego wytłumaczyć i pozwolić dziecku ponieść konsekwencje swojego zachowania. Wyjaśniając dziecku daną sytuację, dajemy mu szansę  zrozumieć zależności.

Zaufajmy w inteligencję i dobro naszego dziecka. Rozwijajmy empatię i samodzielne myślenie. Budujmy poczucie odpowiedzialności za słowa i czyny. Wyzwólmy wewnętrzną chęć i potrzebę akceptacji norm i zasad społecznych.

 

A co na ten temat myślą dzieci? Zapytałam dzieci – Co mogą zrobić rodzice zamiast krzyczeć?: „Powiedzieć, że nie wolno. Ale powiedzieć!” „Wytłumaczyć dlaczego nie wolno. Dziecko wtedy zrozumie i będzie chciało przeprosić i np. kupić ciastko, które zjadło siostrze, albo posprzątać zabawi, które rozburzyło”.

 

 

Dlaczego krzyczymy?

 

1. Uważamy, że jest to najlepszy sposób wychowania.

2. Sami zostaliśmy tak wychowani i wychodzi nam to naturalnie.

3. Nie radzimy sobie z własnymi emocjami, jesteśmy zmęczeni, sfrustrowani.

 

Nie chcę nikogo krytykować, ani rodziców, dziadków czy nauczycieli. Chcę tylko pokazać, że wychowanie bez krzyku jest korzystne dla dziecka i także dla nas samych. O wiele przyjemniej jest w domu, w którym ludzie ze sobą rozmawiają zamiast krzyczeć, czyż nie? Wychowanie bez krzyku nie oznacza pozwalania dziecku na wszystko. Jest to trudne, bo musimy nauczyć się nowych reakcji, musimy żyć świadomie i kontrolować swoje emocje. Warto próbować! Zastąpić krzyk rozmową, a kary ponoszeniem konsekwencji (zbiłaś kubek – posprzątaj). Jednej osobie jest znacznie łatwiej wyeliminować krzyk niż innej. Mamy różne temperamenty, doświadczenia, niesiemy inny balast. Nie bójmy się, więc przepraszać jeżeli popełnimy błąd.

 

Dziecko uczy się przez naśladownictwo. Chcesz aby dziecko Cię szanowało – szanuj je. Chcesz aby Cię słuchało – słucha je. Chcesz by było empatyczne – bądź empatyczny (nazywaj emocje które przeżywasz, które przeżywa Twoje dziecko, wyraź zrozumienie i akceptację). Jeżeli oczekujesz od dziecka konkretnych zachować, musisz oczekiwać ich również od samej siebie.

(Visited 538 times, 1 visits today)
Facebookgoogle_plus

Leave a Reply